Paprykarz jest niewątpliwie oznaką dobrego stylu, ryba – zdrowe, ryż – zdrowe. Reszta traci znaczenie w trosce o zwięzłość wpisu.
[IMAGE: https://cdn.steemitimages.com/DQmV6X18KsZzAqRNfoe5b5KZe8SpUAZKaGfsZVT8gCFUipk/14351534439_fde96e5533_c.jpg]
Dave
Chyba każdy z nas miał łaskawe szczęście doświadczyć nutki wytrawnej kompozycji smaków mistrzów zapuszkowywania. Potrafi skruszyć najhardszelody. W sytuacjach o lekkim napięciu erotycznym tj. przy ognisku koło schroniska młodzieżowego. Niby od niechcenia, z udawaną niewinnością, sugerujesz koleżance ze śpiewnikiem, że lepiej, aby spróbowała paprykarza, bo ty już jadłeś, gdy to zrobi, uświadamiasz, że możecie się całować. Tak więc korzystasz z osobliwych cech obecności w bliźniaczopodobnym błogostanie.
I tak ryba z ryżem, jednym otwarciem, rozwiąże raz na zawsze problem demograficzny. Ktoś może myśleć, że polityka społeczna, ale to tylko ci, którzy z paprykarzem nie mają wiele do naczynia, znaczy do czynienia.